-nałogowo obgryzam wewnętrzną stronę policzków, po czym co obgryzione zjadam.
-kotlety oddaję bratu.
-mam alergię na obleśną Kate Moss.
-mam alergię na przygłupiego Koterskiego.
-mam alergię na rozciągniętych na całej długości Szewskiej i Siennej ankieterów z Greenpeace'u.
-prawie wybiłam oko Joannie na zajęciach z wklęsłodruku, zamaszystym ruchem podając jej płytkę cynkową.
(na szczęście okulary sprawiły, że blaszka zatrzymała się niżej, robiąc niewielką dziurkę w twarzy swą krawędzią... ups)
-kiedy nikt nie widzi dłubiĘ w nosiĘ, ale rzadko znajduję coś ciekawego, lubię tez dłubać w linoleum.
-jestem uzależniona od pobudzania swojego ośrodka nagrody, nie mylić z genitaliami.
-uwielbiam wyciskać syfy, szczególnie atrakcyjne są te, których prawie nie widać, a zaatakowane robią takie "pyk" i "bum".
-misiu jestem.
-nienawidzę ludzi zaskakujących mnie swoją obecnością w busie, gdy chcę posłuchać w spokoju muzyki, wczuć się i pomarzyć że mam piękną suknie, walczę ze złem etc. Wiem, to już było, a miało być czego nie wiecie, ale nie mogłam sobie tego odmówić XD
-płaczę, krzyczę i zastygam w bezruchu na widok RUSZAJĄCEGO SIĘ pająka NIE HODOWLANEGO. Przemykające znienacka po pokoju włochate kłaki widziane kątem oka sprawiają, że biegnę zawołać ojca na pomoc.
-podobno, jak to stwierdził kolega z grupy, wyglądam jakbym miała starszego brata oO.
-obecnie posiadam do włosów: 5 szamponów, 3 odżywki, dwie maseczki, piloxidil, preparat na rozdwajające się końcówki, gume do kręconych włosów, skrzyp się skończył tydzień temu. - można powiedzieć, że odniosłam swój mały sukces - włosy wyglądają na zdrowe, ale długość od lat bez zmian, no może ze dwa cm. Walczę. Miesiąc bez kupienia czegoś na włosy w rossie nie ma dla mnie sensu.
-ostatnio nie ma tez dla mnie sensu życie bez szukania nowych butów, torebek, sukienek, bluzeczek. Osobiście mi to nie przeszkadza, gorzej z portfelem.
-mam jedną brew wyżej od drugiej.
-uważam, że plakat naszej uczelni na wybory najsympatyczniejszej na juwenalia, o treści "nie musisz golić bobra - przecież liczy się wnętrze" nie jest obraźliwy.
-Pan Paweł docenił mój talent aktorski, gdy pomagając przy kamieniu na litografii udawałam Neli R.
-umiem udawać Neli R.
-panicznie boję się dentysty (w sobotę ide).
-odkąd usłyszałam, że cynamonowe serduszka, które jadam z upodobaniem ("suche to na pewno lepiej niż jakbym zjadła czekoladę") zawierają specyfik o okrutnej nazwie SPULCHNIACZE, moje życie straciło sens. Teraz za każdym razem jak jem ciastko wyobrażam sobie jak spulchniacze osiadają TAM, czyli na dupie i śmieją się ze mnie, że dałam się nabrać na prowizoryczne "mniejsze zło"
-z rozpaczy jem wszystko xD (i policzki).
Devious Comments
nawno nie dawalas znaku życia
A co do samego wpisu, Trista - boski xD
--
"Darwin był idealistą i marzycielem [...]. Jaka tam ewolucja. Zanim trafię na jednego myślącego, muszę stoczyć bitwę z dziewięcioma orangutanami." Carlos Ruzi Zafon "Cień wiatru"
("nie musisz golić bobra - przecież liczy się wnętrze") -> o kuuurwa
--
i will stare the sun down until my eyes go blind
here they come to snuff the rooster
--
kabaczek!
Previous PageNext Page